W zaściankowie

Archiwum: maj 2010

Nareszcie !!!!

Nareszcie udalo mi sie dokończyć obrazek do prezentu ślubnego Sonji. Może Puchatek nie był zbyt trudny ale poważnie zalazł mi za skórę. Czasami niestety tak jest, że sprawy proste potrafią uprzykrzyć codzienną radość. Ale było - minęło. Sprawa zamknięta, prezent też - w walizce. Właśnie leci do Kopenhagi.   czytaj dalej

komentarze: 1

Takie tam

Właśnie zeżarło mi calutki tekst. Teraz rozumiem wkurzonych bloogowiczów "wirtualnej". W poprzednim tekście chwaliłam się jak to zostalam kilka dni temu rolniczką (ciekawe czy powinnam to odmienić). Postanowiłam ulec zbiorowemu (rolniczemu) opętaniu i zaczęłam grać w Farmeramę.  Mam swoje kury, kozy, kaczki i króliki a poza tym trochę ziemii do uprawiania. Najlepsze jest to, że kiedy na fa... czytaj dalej

Podsumowanko

Czasami tak się zdarza, że mamy ochotę cichutko siedzieć w kątku (nie koniecznie płakać) i czekać aż pechowy czas minie.Maj zaczął się pechowo aczkolwiek w calym tym pechu mamy wyjątkową ilość szczęścia. Tak przysłowiowo: więcej szczęścia niż ......Z moimi haftowanymi pracami nie posunęłam się na krok, za to dorwalam szydełko ale dopiero dziś puściłam je w ruch. Okazało się, że niewiele z babci... czytaj dalej

komentarze: 3