W zaściankowie

Sezon (nie)słoikowy i emerytura

W tym roku nie miałam melodii do produkowania słoików z pysznościami. Kupne jabłka mnie nie przekonywały a winogrono jakoś samo nie chciało się zebrać. I tak ... efektem nie "robienia słoików", mam 10 słoików z jabłkami i 12 słoików z konfiturą winogronową. Było też 5 słoików z truskawkami ale 2 spleśniały, 1 wystrzelił a 2 pozostałe zeżarliśmy po 2 tygodniach. W przyszłym roku zmuszę męża do zrobienia nalewki winogronowej a sama sięgnę po jakieś inne dobra natury. Może szczaw ... ;)

A tak przy okazji. 

Właśnie przeczytałam artykuł (na WP), z którego wynika, że w naszym miodem i mlekiem płynącym kraju emerytura w wieku 67 la to bzdura. Powinna przysługiwać od 75 lat bo społeczeństwo żyje dłużej. Ciekawe gdzie. Nie podaję linku bo szkoda nerwów. Wypowiedzi jakiegoś "eksperta", który porównuje nas do Szwecji są jak z bajki o ufoludkach. A to zupełnie inna bajka, niż ta która nas otacza. 

Jestem ciekawa kto mnie, jak już będę miała 75 lat (o ile będę miała) doprowadzi do stanowiska pracy (na szczęście jestem księgową a nie np. kierowcą dostawczaka) i kto co jakiś czas będzie mi zmieniał pampersa bo nie mam pojęcia w jakim stanie będzie mój organizm za te "kilka" lat.

 

rys. D. Bryers

https://lh3.googleusercontent.com/-An7oM9O9mwU/TtZ0sCELNhI/AAAAAAAAGKU/1iMB__8Q7bM/w265-h373-no/j21kmmv1.jpg