W zaściankowie

Głosy w mojej głowie.

Kilka dni temu obiecałam, następnego dnia kawałek napisałam, dziś tego nie mogę znaleźć. A czas ucieka.

Chciałam pochwalić się nową torbą. No musiałam ją kupić. Była jedna jedyna, ostatnia. Podchodziłam do niej nawet kilka razy (w końcu bardziej potrzebne są mi kalosze). Ale jakiś wewnętrzny głos szeptał mi natrętnie do ucha: "Kup ją, no kup wreszcie. Spójrz, ma wściekłe kolory a przecież Ty ostatnio masz słabość do takich kolorów. Aaaaaa tam, kalosze szczęścia nie dają ale torebka ..." I tak cały czas. Tzn jakieś 10-15 min. Po tym czasie stałam już w kolejce do kasy zastanawiając się jak wmówię mężowi, że teraz takie torby do zakupów, w Tesco sprzedają. Niestety wyczuł podstęp i zauważył. Trudno. To nic, że chwilę wcześniej mówiłam, że nie ma w tym miesiącu już kasy na głupoty. Ale przecież dobra, wygodna torba nie jest głupotą. Początkowo, było mi jednak trochę wstyd ale zdusiłam to w sobie. ;) A moja torba wygląda tak:

https://lh3.googleusercontent.com/-rdRaQjiU4Bo/VAGCZPb6zuI/AAAAAAAAIl4/dQtlYQKTEDE/w347-h402-no/IMG_0282.jpg

https://lh3.googleusercontent.com/-nqPRm_aszKQ/VAGCaKdvBXI/AAAAAAAAImA/h3Cfd6eClT8/s402-no/IMG_0285.jpg