Długo nie mogłam się zdecydować na tytuł. Teraz już wiem: "W zaściankowie", bo tak naprawdę każdy z nas chce wiedzieć co się dzieje za ścianą :) Kontakt do mnie: b.and.p@wp.pl
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
No i miało być tak domowo, rodzinnie, ciepło i kobieco. Chciałam z Olą S. zrobić ciasto według przepisu Oli H. Wyszło świetnie. Na bogato. Dużo jabłek, pięknie wyrośnięte. Czar prysł kiedy próbowałam je ukroić. Takiego zakalca i CAŁKOWITEJ surowizny w środku w ogóle się nie spodziewałam. Niech Was nie zwiedzie to zdjęcie!!! W środku jest surowizna!!!
A może komuś się uda:
Jabłkowo - cynamonowe
4 jajka
2 szkl. cukru
2 szkl mąki
3/4 szkl oliwy
2 łyżecz. proszku do pieczenia
cynamon
Jabłka około 6 kroisz w drobną kosteczkę i zasypujesz cynamonem lub np.: przyprawą do szarlotki)
Potem wszystkie składniki mieszamy ze sobą.
Piec w 200 stopniach około 35-40 minut.
To moja druga kulinarna porażka. Pierwsza to ciasto marchewkowe. Ani razu mi nie wyszło.
NIECH MNIE KTOŚ PRZYTULI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
P.S. Jest i dobra strona tego wydarzenia. Dupa nie urośnie.
Co to są ufoki wie każda istota zajmująca się krzyżykami, szydełkiem i itp. Dla innych: to niedokończone robótki odłożone do szafy, szuflady na tzw. później. Powód odłożenia robótki nie jest istotny. Zastanawialam się czy czas, kiedy toto leży i czeka na swój czas. Ale .... chyba nie. :) Sam fakt odłożenia zmienia status robótki na UFOK. :) I w ten sposób chciałam zrobic wprowadzenie do dalszego ciągu. :) Odnalazłam swojego ufoka czyli sal bożonarodzeniowy 2012. Nie pamiętam kiedy miałam go ostatni raz w rękach. Może przed urodzinami Irenki. Nie sięgnelam też po niego przed tegoroczną Wielkanocą jak planowałam z Aploch. Wyszywanie elipsy jakoś mnie wyraźnie odpychało. Do teraz. Okazało się, że nie była ona tak bardzo skomplikowana. Robótka ruszyła więc przez weekend, odrobinę z miejsca. Może na tegoroczne święta zdążę. :) Zobaczymy. Już nic nie obiecuję.
A tutaj UFOKI w innym tłumaczeniu:
Mam sporo projektów do wykonania a czasu ciągle mało.
Jakiś czas temu powstała kolejna część pewnego projektu:
Mam już pewne przemyślenia odnośnie tego i wiem, że kolejna wersja będzie wyglądać inaczej.
A poniżej kolejny element czekający na swojego bliźniaka:
Tak powstawał najlepszy na świecie - Herbaciany Zakalec:
Przepis bezczelnie ściągnięty (aczkolwiek za zgodą autorki) ze strony: http://obliczagruzji.monomit.pl/przepisy-kuchni-gruzinskiej/ciasto-herbaciane. Tam też Anka wstawila zdjęcia. Moje jak widać nie nadają się do niczego.
Gruzińskie ciasto herbaciane
Składniki:
Przygotowanie:
Poza przepisem polecam Wam poczytać o Gruzji, Ance i jej sposobie na życie.
Cały czas coś się dzieje (nie trudno o to przy dwójce urwisów) i na nic nie ma czasu. zabierałam się za hafcik z fartuchem ale oczywiście czasoprzestrzeń mnie pokonała i zdecydowałam się na opcję biedronki. Oderwałam się od jednej żeby zrobić drugą. Faktycznie to plaga :))))) Bardzo podoba mi się pomysł z rozbudowaną i zmniejszoną wersją haftu, choć według mnie przestaje to być wtedy mini. No ale wracając do mnie :) Oczywiście nie obylo sie bez zmiany kolorów. Pozątkowo planowałam wyszywac na czarnym tle ale problemem staly się wtedy biedronkowe "nogi i ręce". W efekcie końcowym zabralam sie jednak za białą kanwę. Hafcik będzie jeszcze rozbudowywany ale jak .... sama nie wiem. Może to być ramka, moze to być imię. Przeznaczony będzie na Kwadracik Za jeden uśmiech. (Przecież juz tak dawno nic nie wysłalam :(). Zdjęcie kiepskawe bo robione jakoś koło piątej rano, telefonem i w czasie karmienia i usypiania dzieci. (Obojga) :)

Czekajcie na następny wpis. Będzie o rewelacyjnym cieście. Dorotka!!!! Z myślą o Was bo mało słodkie, łatwe i szybkie.
fot.:http://www.ociecprac.pl/tag/herbata-w-filizance/
Małżon na rajdzie nocnym a ja mialam dziesiątki planów:
- siedzenie przed kompem i buszowanie po blogach
- siedzenie przed kompem i ogarnianie firmowych papierów
- gotowanie
- sprzątanie
- wyszywanie
- i prasowanie dla bladego świtu bo cały pokój pełen jest rzeczy do prasowania
- planowałam też walnąć się do łózka i odespać caly dzień bo młody był niezmordowany cały czas - darował sobie nawet drzemkę
Pozostalo mi niestety jedynie walnięcie się do łózka bo młody ma jakieś problemy ze snem więc pewnie znowu wyląduje koło mamusi.
A jutro ........................ Osiemnastkowo.
Będę samolubem (może zdążę przed następnym wrzaskiem dziecka) zrobię sobie herbaty ..... albo Inki.- nie zdążyłam
Dobranoc
Nie wiem czy pamiętacie,ale wielkimi krokami zbliża się termin składania .... PITów (tak, właśnie). Nie będę Was namawiać na przekazanie 1% konkretnym organizacjom. (Choć liczę na to, że Pasiekowcy osiągający dochód nie zapomną o „swoich” drużynach ;) a może ktoś skorzysta z umieszczonych linków.) Takich zbierających osób, organizacji jest całe mnóstwo. Choćby wśród moich znajomych (to co pamiętam z marszu):
No oczywiście ZHP (http://lodzbaluty.zhp.pl/?page_id=49)
Koleżanka z czasów podstawówki zbiera na leczenie swojej córci (www.karolinka.webmar.pl )
Dziewczyny pracujące w Fundacji Gajusz (http://www.gajusz.org.pl/jedenprocent)
Ja w tym roku jednak robię inaczej. Ponieważ w ZHP mam szansę pomóc poza 1% dlatego postanowiłam (jeśli coś mi zostanie) przekazać Fundacji Serce Dziecka (http://www.sercedziecka.org.pl/1procent-pomagam). Dlaczego? Każdy ma swoje powody :) Najważniejsze jednak w tym wszystkim jest to, żebyśmy sami zadecydowali co ma się stać z naszym 1% i kto ma z niego skorzystać.

Czas pędzi nieubłganie. Nawet nie spostrzegłam kiedy zrobiło się baaaaardzo późno jeśli chodzi o publikację sal-ową. Mało brakowało i znowu nie wyrobiłabym się na czas. Ale nie poddałam się i jest!!!! W tym roku Wielkanocy raczej drugi raz nie będzie. Ale jestem przygotowana na przyszły rok. Podejrzewam, że powstanie z tego kartka świąteczna. Tym razem znowu w ruch poszedł skrawek niezidentyfikowanej kanwy i pełna nitka (6 w 1) muliny. Oczywiście nie mogło sięobyćbez zmiany kolorystycznej. A to wszystko przez to,że od miesiąca chodzą za mną fioletowe tulipany. Moja Mama coś o tym wie.
Miałam oczywiście chęć na salową kaczuszkę, ale w tym miesiącu postanowiłam jednak się nie spóźnić.
A co więcej??? No wiosna. Parapetowy ogródek Antosia i mamy nabiera zielonego rozpędu. Ale o tym w najbliższym czasie.
fot.: www.cudanakiju.pl
Dziś urodziny H.(J.)Ch. Andersena i Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci. Czytajcie więc swoim pociechom. Nie tylko dziś.
Robienie czegoś na ostatnią chwilę to domena wielu ludzi. A ja dostałam nauczkę aby tak więcej nie robić. Dlaczego? Minihafcik zaczęłam robić dopiero kiedy należało rozpocząć prezentację. Przekonana, że skończę go w pięć dni (aby zmieścić się w terminie publikacji) nie spieszyłam się specjalnie. I to był błąd. Bo właśnie wtedy spadła na nas choroba Antosia, rewolucja z przesstawianiem mebli i jeszcze kilka innych. Nie dałam więc rady. Przy okazji jednak zauważyłam pewną rzecz. Taki Mini - sal jest przydatny nie tylko ze względu na szybkość wykonywania prac i dobrą zabawę przy tym. Daje on możliwość wykorzystania resztek kanwowych, z którymi tak naprawdę nie wiadomo czasem co zrobić. Mój obrazek jest właśnie na takich resztkach. Jaki rozmiar kanwy? - nie mam pojęcia ale oczka są ogromniaste. Wyszywałam pełną muliną czyli 6 nitkami. W efekcie końcowym obrazek wcale nie jest MINI. :) Musiałąm jednak zmienić kolorystykę wzoru bo ten różowy jakoś wyjątkowo mi nie pasował.
Nie byłabym jednak sobą gdybym w międzyczasie nie robiła też czegoś jeszcze ale narazie nic nie mówię co z tego będzie:
czwartek, 17 maja 2012
Licznik odwiedzin: 9 660 (wersja testowa)